Z księdzem Krzysztofem Musiałkiem z Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, proboszczem parafii pod wezwaniem Świętej Katarzyny Aleksandryjskiej w Goleniowie, rozmawiamy o pedofilii w Kościele.

– W reakcjach naszych dominuje nie strach, ale wstyd. Ja się po prostu wstydziłem, że będę teraz musiał świecić oczami za nie swoje grzechy. Co innego świecić oczami za swój grzech, za swój upadek, a co innego za upadki ludzi niegodnych noszenia sutanny. I później te ich zachowania są przenoszone na każdego księdza z uproszczoną reakcją ksiądz = pedofil, zboczeniec, człowiek niegodny. To jest bardzo przykre, kiedy się słyszy, że to jednak prawda, co o nich mówili i że trzeba się wreszcie za nich wziąć.

Z drugiej strony zapędy wielu polityków nie mających nic wspólnego z Kościołem, żeby na fali tego, co ujawnił film, rozliczać Kościół, były wielkim fałszem. I ludzie to w większości wyczuli. Nawet wydaje się, że po wyborach do parlamentu europejskiego sprawa pedofilii w Kościele wyraźnie przycichła. Nie ma już takiej chęci “przypałowania” Kościołowi, bo ten atak nie spotkał się z przyzwoleniem społecznym.

Im większe poczucie bycia częścią wspólnoty Kościoła, tym większe utożsamienie się z nim, a w efekcie wstyd za to, co się stało. Dostawałem sms-y z wyrazami wsparcia i życzliwości – jesteśmy z wami, modlimy się za was w tym ciężkim czasie. Jest duże wsparcie wiernych i to się czuje. Są rozmowy, telefony podnoszące na duchu. To nie jest tak, że wszyscy przyłączają się do rzucania kamieniami. Są ludzie, którzy nie przenoszą tego, co zrobili kapłani pedofile, tego całego ich łajdactwa, na wszystkich księży, na ich pracę – mówi ks. Musiałek.

wersja pdf

“Ja po prostu się wstydzę”